Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

4 czerwca’89 – porażka strony partyjnej, ale nie pogrom

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
4 czerwca’89 – porażka strony partyjnej, ale nie pogrom

4 czerwca to rocznica wyborczej porażki PZPR i zwycięstwa demokratycznej opozycji. Zwycięstwo opozycji było bezapelacyjne. Porażka PZPR i jej koalicjantów nie była jednak tak sromotna, jak starają się przedstawić to zwycięzcy.

4 czerwca – jak co roku – serwisy informacyjne poinformują, że w wyborach do Senatu „Solidarność” wzięła 99 proc. mandatów a wyborach do „komunę” też rozniesiono. Prawda jest jednak bardziej złożona. W wyborach senackich zadziałał spopularyzowany ostatnio w Polsce efekt JOW. Owszem „Solidarność” zdobyła większość mandatów i głosów, ale na poziomie samych głosów ta przewaga nie była tak miażdżąca. Przykładowo startujący do Senatu Aleksander Kwaśniewski otrzymał poparcie 38 proc. głosujących w swoim okręgu.

4czerwca3

Również w wyborach do Sejmu sprawa nie była tak jednoznaczna. Przykładowo taki premier Mieczysław Rakowski dostał w skali kraju 8,2 mln głosów. I posłem nie został. Bo nie uzyskał poparcia połowy głosujących. Taki prof. Kazimierz Olesiak (ZSL) dostał 49,98 proc. głosów i też posłem nie został. Oczywiście odrzucenie większości listy krajowej było porażką obozu władzy. Ale nie był to pogrom umieszczonej na niej polityków.

4czerwca1

4czerwca2

Powyższe przykłady wyników pokazują, że około ośmiu milionów Polaków głosujących 4 czerwca nie uważało PRL-u za czarną dziurę, którą należy wymazać z historii. Głosy w konkurencyjnych wyborach na kandydatów PZPR (patrz Kwaśniewski) pokazywała, że lewica (post)komunistyczna ma w Polsce przyszłość.

Nie chodzi tutaj o podważanie wyników wyborów 4 czerwca. PZPR przegrała i wraz z nią przegrał PRL. 4 czerwca – co często się podkreśla – część szeroko rozumianej nomenklatury głosowała na opozycję. Wyniki wyborów na placówkach dyplomatycznych pokazywały delegitymizację ustroju na poziomie elit. Ale Hajnówka i ściana zachodnia cały czas chętnie głosowała na „czerwonych”.

Mądra transformacja formacji, zmiana symboliki, wartości, programu – pod przywództwem Kwaśniewskiego i Millera – pozwoliła lewicy szybko wrócić do gry. 4 czerwca nie był pogromem. Dlatego wyborcze sukcesy SLD 1993 roku i Kwaśniewskiego w 1995 roku nie były tak zaskakujące jak wydawały się współczesnym.  Lewica traciła władzę, ale miała jeszcze elektorat. I na pewno w 1989 roku miała go więcej, niż ma w 2016.

 

Pozostaw swój komentarz

<

PRZYSZŁOŚĆ DEMOKRACJI #EuropeanTownHall Meeting 2018

Odwiedź nas

twitter

POLECAMY