Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Agnieszka Dziemianowicz – Bąk do Tomasza Lisa: „W Ratujmy Kobiety chodziło o kobiety”

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Agnieszka Dziemianowicz – Bąk do Tomasza Lisa: „W Ratujmy Kobiety chodziło o kobiety”

„Tomaszowi Lisowi, zamożnemu facetowi, dla którego rodziny dostęp do dowolnego zabiegu medycznego, czy to w Polsce, czy zagranicą nie stanowi żadnego problemu, wygodniej jest potraktować tę wielką społeczną mobilizację w kategoriach politycznej rozgrywki.”

„W #RatujmyKobiety nie chodziło o żadne kobiety”. Albo: „Prawdziwym celem ustawy #RatujmyKobiety, która oczywiście nie ma najmniejszych szans na wejście w życie, jest uderzenie w opozycję parlamentarną. Naprawdę jest więc to projekt #ratujmy lewicę. A że opozycja w sejmie dała się wypuścić to już inna sprawa”.

Tymi słowami Tomasz Lis postanowił wspiąć się na wyżyny analizy politycznej i obnażyć „prawdziwe” oblicze obywatelskiej inicjatywy #RatujmyKobiety. Przy okazji obraził setki tysięcy kobiet (i mężczyzn też), które podpisały się pod projektem, i setki tych, które przez wiele tygodni zbierały podpisy – a każda z nas wie, jak wyczerpująca, czasochłonna, a czasem także niebezpieczna (w kilku miejscach kraju doszło do ataków na dziewczyny organizujące zbiórki) jest to działalność.

Ale Tomaszowi Lisowi, zamożnemu facetowi, dla którego rodziny dostęp do dowolnego zabiegu medycznego, czy to w Polsce, czy zagranicą nie stanowi żadnego problemu, wygodniej jest potraktować tę wielką społeczną mobilizację w kategoriach politycznej rozgrywki. Szczere, oddolne zaangażowanie kobiet w obronie własnych praw nie pasuje redaktorowi do metaanalizy politycznej. A jak nie pasuje, to tym gorzej dla zaangażowania. To obrzydliwa instrumentalizacja walki kobiet o prawo do decydowania o swoim życiu i zdrowiu. W dodatku polityczne analizy pana redaktora dramatycznie kuleją – nie widzi on oczywistości, którą bez trudu dostrzeże każda choć trochę rozumiejąca politykę studentka dziennikarstwa, każdy doktorant politologii. Że projekt Ratujmy Kobiety, gdyby nie został odrzucony w pierwszym czytaniu, zablokowałby drogę prawicowym fanatykom. Pozwoliłby Polkom mówić na serio – w mediach, w Sejmie i w zwykłych, codziennych rozmowach – o dostępie do aborcji. Byłby namacalnym dowodem na to, co widać w badaniach – że 40% Polek i Polaków chce złagodzenia ustawy antyaborcyjnej. Że Polki i Polacy nie chcą ustawy tej zaostrzenia, że sprzeciwiają się okrutnym pomysłom Kai Godek, nad którymi, niestety, Sejm nadal pracuje – i które po tym, jak posłowie odrzucili Ratujmy Kobiety, ma realną, choć przerażającą szansę stać się wkrótce obowiązującym prawem.

Panie redaktorze, w Ratujmy Kobiety chodziło o kobiety. Nie chodziło o opozycję parlamentarną. Nie wszystko zawsze jest o Schetynie czy Petru. Nikt o PO czy Nowoczesnej specjalnie nie myślał, zbierając podpisy na ulicach Warszawy, Bielska-Białej, Kłodzka, Wrocławia czy Poznania. Opozycja parlamentarna miała jedno zadanie związane z tym obywatelskim projektem. Nie zmielić tych podpisów przy pierwszej lepszej okazji. Nie zablokować dyskusji o prawach kobiet. Nie dopuścić do sytuacji, w której procedowany jest wyłącznie projekt przeciwny – okrutny, zmuszający kobiety do patrzenia na bolesną śmierć dopiero co narodzonego dziecka. Opozycja parlamentarna miała jedno zadanie – nie spieprzyć tego. Cóż.

AGNIESZKA DZIEMIANOWICZ – BĄK

Członkini zarządu krajowego Razem

[źr.:FB]

2 komentarze

  1. Zaban 20:35, Sty 20, 2018

    W argumentacji p. Lisa zabrakło tylko tego, że za tym wszystkim stoi Putin.

  2. Radosław S. Czarnecki 10:01, Sty 19, 2018

    Tomasz Lis to nie jest dziennikarz, to nie jest publicysta – aktualnie stał się jawnie agitatorem, propagandzistą jednego sposobu widzenia świata: neoliberalnego. Jest poza tym – jak widać – w swym agitatorstwie i manipulatorstwie nieuczciwy intelektualnie, dogmatycznie zamknięty i impregnowany na trendy nie-nadwiślańskie. Jego kurczowe trzymanie się „neoliberalnych zombies” – jakimi są PO i .nowoczesna.pl- bez ukrywania zbytniego swych subiektywnych sympatii i preferencji jest żenujące, tragikomiczne, ale i smutne. Z punktu widzenia intelektualnego i politycznego. Świadczy o tym, że ów mainstream nic nie rozumie. Nadal, okopał się na swych „szańcach Św.Trójcy” i uważa, że jest dobrze (a źle – to chwilowo), a efekty jakie dziś Polska i część społeczeństwa odczuwa pod rządami hiper-prawicy to PRZYPADEK, „przypadkowe społeczeństwo” (termin pani posłanki Nowiny-Konopczyny ze źródła genetycznego PO i PiS-u – niesławnej pamięci AWS-u) nie zrozumiało intencji elit, namaszczonych na wieczną rację, prawdę i mówienie temu społeczeństwu co jest dla niego dobre. Pan Lis jest tak jak PO i.N.pl zombies neoliberalizmu i przez to niewiarygodny po trzykroć.

Pozostaw swój komentarz

<

PRZYSZŁOŚĆ DEMOKRACJI #EuropeanTownHall Meeting 2018

Odwiedź nas

twitter

POLECAMY