Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Granatami w „wyklętych”, czyli jak mój dziadek geodetów Komisji Parcelacyjnej i własnych rodziców od śmierci z rąk zbrojnego podziemia wybawił

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Granatami w „wyklętych”, czyli jak mój dziadek geodetów Komisji Parcelacyjnej i własnych rodziców od śmierci z rąk zbrojnego podziemia wybawił

Krzysztof Podgórski przypomina rodzinną historię.

Był rok 1945, rozdrobniona, biedna wieś kielecka Lasocin.Do wsi przybywa dwóch geodetów i wraz moim pradziadkiem, działaczem przedwojennej PPS, odznaczonego orderami państwowymi w tzw, dwudziestoleciu międzywojennym, tworzą Komisję Parcelacyjną w ramach działań związanych z Reformą Rolną.

Przed wojną we wsi listonosz przynosił do wsi dwie gazety, „Robotnika” do Szczepańskich i endecką na plebanię.Były to swoiste dwa ośrodki polityczne.

Geodeci nocowali w domu moich pradziadków wraz wówczas 19 letnim synem moim dziadkiem (na zdjeciu). Rano mieli dokonać podziału gruntów kościelnych.

W środku nocy banda leśnych ostrzelała dom i krzykami grożąc spaleniem domy, zażądała wyjścia „komunistów” na zewnątrz. gdzie „poniosą karę” za „kradzież ziemi plebana”. Karą miała być „kula w łeb”.

Ostrzeliwał się z pistoletu mój dziadek, ale był sam.
Pradziad i prababka oraz geodeci skryli się na poddaszu, banda rozzuchwalona brakiem ostrzału z domu wpadła do izby.
I to był ich błąd.Dziadek w obronie rodziców i geodetów, spuścił im z poddasza granat. Izbę zdemolował, ale 3 bandytów wyklętych cieżko ranił reszta uciekła. Gdy rzucił drugi przed dom.

Nad ranem jeden z geodetów dostał się do Ożarowa do wsi przybyła ciężarówka z żołnierzami KBW. Po przeszukaniu wsi okazało się, że trzej ranni, to organista , kościelny i jeden z synów chłopskich. Po wyleczeniu trafili do sądu, wyrokiem którego skierowano ich w ramach kary do kopalni w Kowarach, skąd po 4 latach wrócili i żyli do lat dwutysiecznych.

Dziadek zaś po tym „doświadczeniu” wstąpił do milicji, acz z uwagi na groźby zbrojnego podziemia emigrował na Ziemie Odzyskane.
Bandy endeckie grasowały i mordowały w kieleckiem do roku 1948. Z reguły nocą mordowali milicjantów, geodetów, członków PPR, palili i rozkradali magazyny z żywnością czekając na III Wojnę Światową i zrzucenie bomby atomowej przez Trumana na ZSRR. . Tacy to byli „bohaterowie” co przed granatami dziadka Bonifacego wiali w popłochu.

KRZYSZTOF PODGÓRSKI

6 komentarzy

  1. realista 19:19, Kwi 14, 2019

    To były tragiczne czasy i tragiczne wybory dla wszystkich Polaków. A Twój dziadek wziął już nagrodę za swoje wybory w tamtym czasie. A teraz jest czas na nagrodę dla tych, ktorzy i wtedy i później sprzeciwiali się sowietyzacji Polski. Ostatecznie okazało się, że to oni mieli rację, gdyż komuna pogrążyła Polskę gospodarczo na długie lata zmuszając naród /poza wybranymi jednostkami/ do życia na niskim poziomie.

  2. Manfred Maruda 22:39, Kwi 06, 2018

    dziekuje za umieszczenie takich alternatywnych od panujacego dyskursu opowiadan. Niezwykle wartosciowe sa.

  3. mirek 21:38, Kwi 03, 2018

    Egocentaurus,a kim „ty”jesteś że tak oceniasz ludzi.Nie żyłeś w tamtych czasach,pewnie to dla „ciebie”prehistoria.Nasłuchałeś się tych pseudo histeryków i powtarzasz.

  4. mike 12:06, Mar 26, 2018

    Wniosek: jeśli masz plebanię w swoim sąsiedztwie lub okolicy, musowo granat posiadać w domu musisz.

  5. egocentaurus 12:53, Mar 15, 2018

    No super, chwalic sie dziadkiem komuchem, co wladze ludowa granatami utrwalal i do Ubecji kapowal.

  6. xxxxxxxxxxx 06:04, Mar 02, 2018

    super opowiesc !

Pozostaw swój komentarz

<

PRZYSZŁOŚĆ DEMOKRACJI #EuropeanTownHall Meeting 2018

Odwiedź nas

twitter

POLECAMY