Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Lekcja zaufania

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Lekcja zaufania

Film „Wielki Mur” w reżyserii Yimou Zhanga, który od 13.01 możemy oglądać na ekranach kin, jest produkcją wartą zauważenia. Recenzja Marka Nowaka.

Film „Wielki Mur” w reżyserii Yimou Zhanga, który od 13.01 możemy oglądać na ekranach kin,  jest produkcją wartą zauważenia. Po raz pierwszy mamy bowiem do czynienia z chińsko-amerykańską koprodukcją tego formatu. Ogromny budżet (150 milionów dolarów), zaangażowanie znanych hollywoodzkich aktorów (Matt Damon, Willem Dafoe) oraz reżysera cenionego zarówno w kraju Środka, jak i w świecie zachodnich odbiorców. Film miał połączyć chińską estetykę z hollywoodzkim rozmachem, a przez to stać się obrazem uniwersalnym, trafiającym w gusta ludzi wychowanych w różnych kręgach kulturowych. Nawet jeśli nie dla wszystkich jest to próba udana, to z pewnością warto ją odnotować.

Wędrujący z Europy najemnicy przybywają do Chin. Mają nadzieję wykraść tajemnicę prochu, która przywieziona do Europy zapewniłoby im dostatnie życie. Na skutek różnych zdarzeń dwójka ocalałych: William Garin (Matt Damon) i Pero Tovara (znany z „Gry o Tron” Pedro Pascal) trafia w sam środek mitycznego konfliktu. Tytułowy „Wielki Mur” jest ostatnim bastionem dla ludzkości mogącym zatrzymać nadciągające hordy bestii zwanych Tao Tei, które mogą zagrozić całemu światu. Chcąc, nie chcąc William i Pero są zmuszeni, razem z chińską armią, stawić czoła niebezpieczeństwu.

W swoim najnowszym obrazie  Yimou Zhang sięga do samej genezy gatunku fantasy, którym nie są filmy, gry, ani nawet książki, lecz opowieści wolno snute przy ognisku. Historia nie jest tam  tak ważna, jak sam proces jej opowiadania, który ma angażować odbiorców i wywoływać w nich emocje – w końcu fantasy to w samej swej istocie baśniowa przygoda. „Wielki Mur” przypomina właśnie taką historię. Postacie są w zasadzie zbudowane z 2-3 cech, fabuła pełna jest logicznych dziur, a wszystkie twisty (kto zdradzi? Kto się nawróci?) są bardzo przewidywalne. Jednak nie to jest najważniejsze. Dla Yimou Zhanga liczy się przede wszystkim przygoda.  Najnowszy obraz reżysera „Zawieście czerwone latarnie” jest wielkim hołdem na cześć ludzkiej wyobraźni. Stąd sądzę, że każdy kto kiedykolwiek grał w „papierowe RPG”, powinien czerpać z seansu przyjemność. Mnie wielokrotnie przypominały się czasy, kiedy z koleżankami i kolegami spotykaliśmy się, by w wyobraźni toczyć epickie starcia z siłami ciemności. Istotą tamtych opowieści było przełamywanie wszelkich uprzedzeń – niezależnie od tego ilu elfów, krasnoludów, ludzi czy hobbitów liczyła drużyna, zawsze warunkiem do zwycięstwa było wypracowanie wzajemnego zaufania. Yimou Zhang doskonale uchwycił tę istotę w swoim najnowszym filmie. Zamiast jednak o elfach i krasnoludach reżyser opowiada nam o ludziach z różnych kręgów cywilizacyjnych, którzy, wbrew tezie Samuela Huntingtona, wcale nie są skazani na konflikt. „Wielki Mur” jest  opowieścią o tym, że świat może być piękniejszy i bezpieczniejszy, jeśli tylko ludzie reprezentujący różne rasy i wartości nauczą się wzajemnego zaufania i współpracy. Niby banalne, ale w dzisiejszym świecie wcale nie oczywiste.

Ocena: 6/10

MAREK NOWAK

 

Pozostaw swój komentarz

<

PRZYSZŁOŚĆ DEMOKRACJI #EuropeanTownHall Meeting 2018

Odwiedź nas

twitter

POLECAMY