Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Lublin: dzięki staraniom m.in. SLD Pomnik Nieznanego Żołnierza uratowany przed „dekomunizacyjną” likwidacją

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Lublin: dzięki staraniom m.in. SLD Pomnik Nieznanego Żołnierza uratowany przed „dekomunizacyjną” likwidacją

3 lutego w Lublinie odbyły się uroczystości przed Pomnikiem Nieznanego Żołnierza, który z reprezentacyjnego Placu Litewskiego został przeniesiony na aleję wojskową cmentarza. W walkę o zachowanie pomnika zaangażowany był lubelski SLD.

Absurdalność polityki historycznej w wydaniu IPN jest szczególnie widowiskowa w wymiarze międzynarodowym.  Nacjonalizm w połączeniu ze złą wolą i  naginaniem faktów historycznych spowodował, że Polska jest dramatycznie skłócona z najbliższymi sąsiadami i najwierniejszymi sojusznikami.

Niedorzeczność, złą wolę i fałszywość polityki historycznej widać jeszcze wyraźniej na przykładzie lokalnych wybryków czynionych w Polsce przez IPN i pokrewne instytucje. Przykładem niech będzie „dekomunizacja” lubelskiego Pomnika Nieznanego Żołnierza.

Pomnik Nieznanego Żołnierza w Lublinie odsłonięto w lipcu 1962 r. Jego autorem był wybitny rzeźbiarz  prof. Jerzy Jarnuszkiewicz, autor m.in. pomnika Małego Powstańca w Warszawie, pomnika Adama Asnyka, a także upamiętnień Jana Pawła II i kardynała Stefana Wyszyńskiego. Pomnik znajdował się na najważniejszym miejskim placu – Placu Litewskim, pomiędzy pomnikami Konstytucji 3 Maja i pomnikiem Józefa Piłsudskiego, w pobliżu obelisku upamiętniającego Unię Lubelską.

Pomnik składał się z płyt kamiennych, na których wyryto napisy upamiętniające 26 bitew stoczonych przez polskich żołnierzy w czasie II Wojny Światowej oraz bitwy z lat 1914-1921. Inskrypcje dotyczyły bitew wojny obronnej Polski w 1939 r. (Kutno-Bzura, Kock), bitew toczonych na zachodzie (Narwik, Tobruk, Monte Cassino), bitew partyzanckich toczonych na Lubelszczyźnie  wspólnie przez AL, GL, BCH i AK (w tym boju BCH pod Zaborecznem i Różą, który na wiele miesięcy zatrzymał hitlerowskie ludobójstwo na Zamojszczyźnie). Pomnik upamiętniał również boje polskich żołnierzy w Rosji, na Ukrainie, w Polsce, Czechosłowacji i Niemczech (w tym zdobycie Berlina). Na pomniku nie było żadnych symboli radzieckich czy komunistycznych, ani żadnych inskrypcji, które mogły nawiązywać do wojny domowej lat ’40. Pomnik upamiętniał ok 60-70 tys. polskich żołnierzy poległych w 26 bitwach. W pomniku złożono urny z ziemią z partyzanckich pól bitewnych, pochodzące z usuniętego wcześniej Pomnika Partyzanta. Obecnie w miejscu zniszczonego Pomnika Partyzanta, przy ul. ks. Idziego Radziszewskiego, na skwerze abp Józefa Życińskiego, ma stanąć dodatkowo pomnik ks. Radziszewskiego. Młodzież w takich razach pyta: przypadek? Ale wróćmy na Plac Litewski…

Pomnik Nieznanego Żołnierza w Lublinie nie budził żadnych kontrowersji, był miejscem pamięci jednoczącym ludzi różnych opcji politycznych. Na szczęście Internet pamięta i można w nim odnaleźć liczne zdjęcia prawicowych i narodowych polityków składających kwiaty na pomniku. Podejście do pomnika zmieniło się radykalnie po dojściu PiS do władzy. Wojewoda lubelski wystąpił z żądaniem usunięcia pomnika, uzasadniając to „protestami organizacji kombatanckich” i potrzebą dekomunizacji przestrzeni publicznej. Nieformalnemu komitetowi broniącemu pomnika, nie udało się dotrzeć w trybie dostępu do informacji publicznej do „protestów organizacji kombatanckich”, stąd cudzysłów i podejrzenie, że takie dokumenty nie istnieją. Presja na likwidację pomnika przyjęła postać żądań nie tylko usunięcia, ale  całkowitego zniszczenia monumentu.

Liderem walki o uratowanie pomnika był lubelski SLD, który przez blisko dwa lata zwalczał pomysł jego zniszczenia posługując się argumentacją prawną i historyczną, stając przeciwko złej woli i nadużyciom historycznym. Piramidalnym absurdem jest, że podjęto próbę zdekomunizowania żołnierzy 1939 r. (Kutno-Bzura, Kock), a także tych z Narwiku, Tobruku czy Monte Cassino. Nie przyniosły skutków tłumaczenia, że żołnierze polscy idący do Polski ze wschodu byli w większości uciekinierami z ZSRR, łagiernikami i więźniami radzieckimi, dla których polskie wojsko było jedyną szansą na wyrwanie się z nieludzkiej ziemi Stalina. Na nic zdały się argumenty, że partyzanci walczący na Lubelszczyźnie często walczyli ramię w ramię, niezależnie od barw politycznych (Lasy Janowskie – Porytowe Wzgórze), dekomunizatorzy zlekceważyli heroizm BCH, które tęgo dały się we znaki hitlerowcom pacyfikującym  zamojskie wsie… Przeważyła wątpliwa opinia osób podających się za „przedstawicieli” Narodowych Sił Zbrojnych. Walka o pomnik wydawała się przegrana, pomnik prawie skazano na zniszczenie.

Pomimo tego lubelski SLD nie odpuścił i spośród najgorszych opcji udało się wywalczyć taką, która co prawda jest przykra i krzywdząca dla pamięci poległych żołnierzy, ale pozwoliła ocalić pomnik i w sposób godny i z poszanowaniem krwi poległych przenieść go w inne, choć mniej reprezentacyjne, miejsce. Lubelski Pomnik Nieznanego Żołnierza ostatecznie znalazł się na głównej alei wojskowego cmentarza przy ul. Białej.

3 lutego mała miejsce oficjalna uroczystość związana z odbudową pomnika w nowym miejscu. Wypada podziękować Wojsku Polskiemu za zapewnienie asysty honorowej i udział żołnierzy z w złożeniu urn z ziemią z pól bitewnych. Wypada wyrazić uznanie prezydentowi Lublina Krzysztofowi Żukowi (PO) za zapewnienie godnej oprawy uroczystości i przeprowadzenie jej przez jego przedstawiciela. Trzeba zauważyć obecność przedstawiciela marszałka województwa lubelskiego Sławomira Sosnowskiego (PSL). Wojewoda Przemysław Czarnek (PiS) nie był łaskaw delegować nikogo w swoim imieniu, niskiej nawet rangi. Być może to akt politycznej zajadłości, ale z pewnością nieobecność wojewody, czy choćby delegata uchroniła go przed usłyszeniem słów wygłoszonych przez szefa lubelskiego SLD Stanisława Kierońskiego, a nie były to słowa gładkie i miłe dla „dekomunizatorów”. Smaczku całej sytuacji dodaje to, że „zdekomunizowany” pomnik został ponownie odsłonięty z asystą pocztu sztandarowego NSZZ Solidarność Regionu Środkowowschodniego i przede wszystkim przy udziale kombatantów z 27 Wołyńskiej Dywizji AK. Niedorzeczność „dekomunizacji” pomnika została powiększona do piramidalnych rozmiarów, gdy okazało się, że kombatanci z AK nie mają gdzie umieścić urny z pól bitewnych 27 Dywizji Wołyńskiej, gdyż nie było na nią miejsca w nowym pomniku ustawionym już na Placu Litewskim. Urnę z ziemią z Wołynia czule przygarnął sponiewierany przez „dekomunizatorów” pomnik…

A nowy pomnik na Placu Litewskim? O… To jest zupełnie inna historia. Został już odsłonięty. Pierwotnie ozdobiono go napisem „Przechodniu uchyl czoła ku czci bochatera poległego za Polskę” (pisownia oryginalna). Gdy błąd ortograficzny został wykryty przez dziennikarzy, w ruch poszły kamieniarskie młotki i „bochater” stał się „bohaterem”.  Lokalne media wychwyciły też służbowy samochód wojewody Czarnka, który w czasie uroczystości odsłonięcia nowego pomnika wjechał na wyłączony z ruchu (nawet dla rowerów) Plac Litewski,  łamiąc przy okazji kilka przepisów.

Obecny pomnik poświecono wyłącznie żołnierzom polskim z lat 1914 – 1920. Inskrypcja upamiętniająca żołnierzy I Wojny Światowej i wojny z Bolszewikami znajdowała się też na usuniętym pomniku, więc nawet tu nie było palącej potrzeby zmiany monumentu. W tym kontekście trzeba pamiętać o kilku ważnych sprawach. Polscy żołnierze z lat 1914 – 1918 walczyli w mundurach zaborców, często przeciwko innym Polakom. Rodząca się w ogniu wojen II Rzeczpospolita nie odrzuciła ich wtedy, i ci żołnierze wywalczyli dla Polski niepodległość. Jakie to odmienne od obyczaju Polski PiS, która okazuje pogardę żołnierzom polskim służącym krajowi w ostatnich kilkudziesięciu latach… Przypomnijmy też, że żołnierze, którzy odparli bolszewików otrzymali gorzką zapłatę od Polski rządzonej przez tzw. sanację. W odparciu bolszewików spod Warszawy uczestniczyło od 100 do 130  tys. polskich żołnierzy, cała armia liczyła ok. 800-900 tys., w tym ok. 100 tysięcy ochotników i ochotniczek. W większości byli to synowie i córki chłopów i robotników, którym Polska piłsudczyków podziękowała w czasie strajków salwami karabinów. Tylko w latach 1932-1937 policja i wojsko zastrzeliły ponad 800 protestujących. Wcześniej równie gorzka zapłata spotkała tysiące żołnierzy i oficerów, którzy w czasie puczu Piłsudskiego opowiedzieli się po stronie Konstytucji i legalnych władz Polski.

I tu można zakończyć historię „dekomunizacji” Pomnika Nieznanego Żołnierza w Lublinie przypominając, że głównym „bochaterem” tej ponurej i żenującej draki jest lubelski wojewoda dr hab. prof. KUL Przemysław Czarnek.

Pozostaje tylko zacytować wersety starej piosenki żołnierskiej, której melodia została odegrana na trąbce po złożeniu w pomniku urn z ziemią:
Śpij Kolego w ciemnym grobie,
Niech się Polska przyśni Tobie…

Śpij, dopóki jakiś sfanatyzowany czynownik PiS nie wpadnie na pomysł by Cię z grobu wyrzucić…

SLD LUBLIN

1 komentarz

  1. Zbigniew BIELAWSKI 17:51, Lut 05, 2018

    – Już dawno trafnie pisano – to boli ale jest prawdą prawd – Polak jest olbrzym a człowiek w Polaku jest karzeł…. I jesteśmy karykatury i jesteśmy tragiczna nicość i śmiech okrutny….
    …… Mijające dwa lata rządów k a c z y n s k i e g o ś w i n i z m u, są słów tych potwierdzeniem…

Pozostaw swój komentarz

<

PRZYSZŁOŚĆ DEMOKRACJI #EuropeanTownHall Meeting 2018

Odwiedź nas

twitter

POLECAMY