Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Przemysław Prekiel: „Stanisław Dubois (1901 – 1942)” [FRAGMENT KSIĄŻKI]

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Przemysław Prekiel: „Stanisław Dubois (1901 – 1942)” [FRAGMENT KSIĄŻKI]

Na dniach na księgarskie półki trafi biografia wybitnego działacza Polskiej Partii Socjalistycznej autorstwa stałego współpracownika naszego portalu. Polecamy! Dziś publikujemy jej fragment.

Podczas pobytu w Brześciu Stanisława Dubois spotyka ogromna rodzinna tragedia. W chwili jego aresztowania żona Kazimiera była w zaawansowanej już ciąży. Na skutek aresztowania męża Kazimiera Dubois doznaje wstrząsu nerwowego, co potwierdzili następnie lekarze. W skutek tego zdarzenia nastąpiło opóźnienie porodu. Wszelkie próby jego przyśpieszenia zawiodły i 9 października, podczas zabiegu chirurgicznego, dziecko urodziło się martwe. Kazimiera Dubois znajdowała się wówczas w stanie krytycznym. Obrońcy Dubois adw. Stanisław Benkiel i adw. Eugeniusz Śmiarowski zwrócili się wobec tego do prok. Rudnickiego, aby zezwolono na widzenie Dubois z ciężko chora żoną. Zgodę na widzenie wydał sędzia Demant, który odpowiadał prawnie za wszystkich więźniów brzeskich. Po dwóch dniach w otoczeniu policji i wywiadowców, Dubois przyjeżdża do Warszawy rządowym samochodem. W towarzystwie prokuratora Chrościckiego i wywiadowców  Dubois zostaje przewieziony do kliniki na ulicy Złotej 3, gdzie przebywa chora żona. Klinika otoczona była gęsto przez agentów policji. Przy chorej zebrała się najbliższa rodzina Stanisława Dubois- ojciec, matka i dwie siostry. Dubois był eskortowany przez majora żandarmerii Kazimierza Kaciukiewicza, który zapisał się okrutnym traktowaniem Korfantego i Dębskiego.

Wizyta u chorej żony nie trwała długo, zaledwie dwie godziny. Lekarze nie zezwolili na dłuższą rozmowę w obawie o zdrowie. Prokurator nie zezwolił Dubois na bezpośrednie rozmowy z rodziną. Rozmowa odbywała się za pośrednictwem prokuratora, który przekazywał pytania i prośby Dubois skierowane do rodziny. Dubois poprosił ojca o 20 zł oraz o ciepłe palto. Nie zezwolono od razu na przekazanie prośby, dopiero pod koniec dnia poinformowano rodzinę, że władze sądowe wyrażają zgodę. Wokół kliniki zebrali się towarzysze i przyjaciele Dubois. Największym ciosem dla niego był z pewnością kategoryczny zakaz, aby mógł wziąć udział w pogrzebie własnego dziecka. Dziennikarze, który widzieli wówczas Dubois zauważyli, że jest bardzo krótko ostrzyżony, co potwierdza, iż więźniowie brzescy byli systematycznie goleni.[1] Podobna tragedia spotkała w więzieniu Józefa Putka, któremu zmarła matka. Jemu także nie pozwolono na udział w pogrzebie. Stanisław Dubois jako swojego pełnomocnika wyznaczył adwokata Stanisława Benkiela, który również był członkiem PPS.

Dubois w więzieniu na własnej skórze odczuł dyscyplinę w Brześciu. Był nawet skazany na 24 godziny ciemnicy, twardego łoża i post na próbę rozmowy w czasie sprzątania więzienia[2]. Więźniowie mieli spędzić w więzieniu dwa miesiące, takie były początkowo plany, tak również zapewniał więźniów sędzia Demant. Pod koniec października Dubois, podobnie jak   każdy z więźniów, otrzymał postanowienie o zastosowaniu wobec niego środka zapobiegawczego w postaci aresztu tymczasowego. Za murami więziennymi trwała już kampania wyborcza. Stanisław Dubois zajął drugie miejsce na liście numer 7 Związku Wolności Prawa i Wolności Ludu w swoim podlaskim okręgu wyborczym nr 4- Ostrów Mazowiecka. Liderem listy został Michał Róg z PSL „Wyzwolenie”, trzecim kandydatem był Roman Janowski z PSL „Wyzwolenie”, czwartym Franciszek Sierota reprezentujący Stronnictwo Chłopskie. Wybory jednak były parodią demokracji. Z góry bowiem było przesądzone, kto wygra i w kogo wymierzone jest ostrze władzy. O ile bowiem wybory z roku 1928 roku były wymierzone w endecję, o tyle wybory brzeskie wymierzone były przede wszystkim w PPS, jako główne stronnictwo Centrolewu.

Aresztowano jednocześnie lokalnych działaczy, na których skupiła się organizacja kampanii wyborczej. Dla opozycji był zakaz prowadzenia agitacji wyborczej pod gołym niebem, zastraszano lokalnych działaczy, co z pewnością utrudniało prowadzenie kampanii. Antoni Czubiński podaje, iż w okresie kampanii wyborczej zatrzymano tysiąc członków PPS.[3] Między 12 października a 15 listopadem 1930 roku Centrolew zorganizował 965 zgromadzeń publicznych i 371 zgromadzeń zamkniętych, które zgromadziły ponad 100 tysięcy osób. Dużo lepsze warunki do agitacji wyborczej miał BBWR, który odbył w tym czasie 9271 zgromadzeń publicznych i ponad 4 tysiące zebrań zamkniętych, na których zjawiło się niemal 2 miliony wyborców.[4] Kampanii wyborczej, oprócz prewencyjnych aresztowań, dochodziło do fizycznej rozprawy z opozycją. Rozbijano zgromadzenia i wiece PPS oraz innych stronnictw. Skutecznym narzędziem do walki z opozycją było unieważnianie list wyborczych. W tym czasie zapadły dwa głośne wyroki skazujące. Na pół roku więzienia skazano Irenę Kosmowską, znaną działaczkę oświatową i niepodległościową z PSL „Wyzwolenie”, oraz Jana Kwapińskiego, byłego członka OB PPS i więźnia Caratu, którego skazano na rok twierdzy, jednak po wyborach, został uniewinniony. Masowo konfiskowano prasę opozycyjna, w tym „Robotnika” , którego w latach 1928-1933 konfiskowano blisko 300 razy. 5 października na łamach „Robotnika” swój list do Prezydenta Ignacego Mościckiego wystosował Marszałek Ignacy Daszyński, w którym pisał o tym, że „wiele objawów naszego życia publicznego wskazuje na to, że Polska stanęła na skraju pochyłości”. Daszyński zwracał uwagę na terror wyborczy- „takimi metodami długo rządzić nie można”, apelował o uczciwe i legalne wybory[5].

Wobec aresztowania Dubois, po raz kolejny jego kampanię wyborczą musieli prowadzić przyjaciele i lokalni działacze. Sytuacja była jednak już o tyle korzystniejsza, że Dubois zdążył już w swoim okręgu zaistnieć, stał się osobą znaną, był powiem posłem bardzo aktywnym, często wyjeżdżającym do swojego okręgu wyborczego. 30 października odbył się wiec wyborczy BBWR w Białowieży, 1 listopada w Hajnówce. Robotnicy, biorący udział w obu wiecach, postanowili zamienić wiece na rzecz listy numer 7. Władze oba wiece rozwiązały przy głośnych okrzykach: „Niech żyje Ignacy Daszyński, niech żyje Dubois!”[6]

 

[1] Robotnik, 11 października 1930, nr 310, s. 1

[2] Wincenty Witos „Moja wspomnienia, cz. II”, s. 349

[3] Antoni Czubiński „Centrolew”, s. 215

[4] Andrzej Garlicki „Piękne lata trzydzieste”, s. 126

[5] Robotnik 5 października 1930, nr 304, s. 1

[6] Robotnik 5 listopada 1930, nr 338, s. 2

Pozostaw swój komentarz

<

PRZYSZŁOŚĆ DEMOKRACJI #EuropeanTownHall Meeting 2018

Odwiedź nas

twitter

POLECAMY