Lewicowy portal codziennych informacji i opinii

Zbawienna rola demitologizacji mitu

Odstęp wiersza+- ARozmiar czcionki+- Drukuj ten artykuł
Zbawienna rola demitologizacji mitu

Mity na usługach polityki zastępują rzeczywistość.

Kiedy płaszcz cesarski spadnie wreszcie 

z  ramion Ludwika Bonapartego spiżowy posąg

 Napoleona runie ze szczytów  kolumny Vendom.

Karol    MARKS

(Przedmowa do „18 brumaire’a Ludwika Bonapartego”)

          Mit jest w sensie przedmiotowym opowiadaniem udramatyzowanym, często symbolicznym, wyrażającym ludzkie doświadczenie świata jako rzeczywistości  sakralnej. Objawia modele obrzędów i ludzkiej działalności w których doznaje się religijnego lub quasi-religijnego przeżycia tegoż świata. W języku potocznym mit jest synonimem fikcji, tego co nie prawdziwe, nierealne, irracjonalne. Dziś gdy mamy do czynienia z rewaloryzacją mitu, gdy jest on ponownie (jak w epoce przed industrialnej i poprzedzającej erę nowoczesnej nauki) wynoszony na piedestał jako równoznaczne z naukowym opisem świata źródło poznania, warto jest ponownie demitologizować różne fantasmagorie, miraże i fantomy lęgnące się w społecznej świadomości. Mitomanem, wierzącym w zabobony irracjonalistą i nawiedzonym metafizykiem łatwo jest rządzić, sterować, manipulować by osiągać swoje cele. Oto cele neoliberalnego mainstreamu, niby-nowoczesnego i postępowego, a de facto – konserwatywno-religianckiego.

Naród żyjący mitami i irracjonalistycznymi fenomenami musi być skazany na peryferyzację w dzisiejszym świecie, świecie komercjalizacji, świecie li-tylko zysku, świecie dóbr materialnych i religii traktowanej jak te dobra (roszczącej sobie na powrót jedno-prawdziwość i absolutność poznania). Płaszcz im szybciej spadnie z pomnika tym lepiej dla mentalności i świadomości tego narodu. Zachwyty nad czynem Herostratesa, fetyszyzujące podpalenie świątyni poświęconej bogini (powszechnie czczonej), nad skokiem przez mur stoczni gdańskiej (czy berliński), mówienie o irracjonalnym z punktu widzenia bezpieczeństwa i logiki locie prezydenta poważnego (podobno) kraju nad tereny objęte wojną (dla szpanu i pokracznie pojmowanego honoru Polaka) i tłumaczenie tymi faktami historycznych, epokowych wydarzeń, są pseudo-zbawieniem ludu, narodu, społeczeństwa, wspólnoty. To mity przechowywane w pamięci gawiedzi dla „pokrzepienia serc”. Dla odwrócenia uwagi tłumu od pierwszorzędnych zagadnień i bolączek, go bezpośrednio dotyczących (zarówno w wersji jednostkowej jak i zbiorowości).

I tym mocniej trwają owe mity, tym są głębiej osadzone w świadomości i tym większy wpływ na współczesną realność wywierają, im większy jest rozdźwięk między ideałami przyświecającymi tym mitycznym (koniec końcem) czynom, a dniem dzisiejszym, dniem realnym  i namacalnym. A im dalej od daty ich zaistnienia tym owa mityczność, owa ezoteryczność samego czynu i jego istota, atmosfera kadzideł i mirry roztaczana wokoło samego aktu, gęstnieją, racjonalność więdnie coraz bardziej i racje rozumu (i historycznej prawdy) przykrywa słowotok irracjonalnych „dub smalonych”, idealizmu, mgły chciejstwa i prywatnych, a tym samym zaangażowanych w dane przedsięwzięcie (bardzo często) mniemań, sądów czy interpretacji. Czyli interes – w tym przypadku intelektualny, religijny, konceptualny, a za nimi – polityczny i ekonomiczny elit rządzących.

Czym była i jest kolumna Vendom w Paryżu ? To pomnik na miarę obelisków Trajana czy Marka Aureliusza w Rzymie. Cesarz Napoleon Bonaparte poświęcił go chwale Wielkiej Armii. Tę kolumnę wzniesiono z dział zdobytych na przeciwniku w wojnie  1805 r., która pod jego dowództwem, skończyła się w trzy miesiące. Militaryzm, przemoc, twarda siła i brutalna agresja. Mit (jak każdy podbój, jak każda aneksja) zwłaszcza świadomość z taką brutalnością i jednoznacznością jak legiony rzymskie czy armie napoleońskie wdeptywały w ziemię swych przeciwników. Mit religijny czy nacjonalistyczny w połączeniu z kolumną Vendom kojarzy się jawnie z podeptanie jestestwa INNEGO. To przemoc – może przede wszystkim – na rozumie i racjonalizmie, zdeptanej empirii i doświadczenia rozumowego, to ukłon w stronę emocji i ulotnych uczuć. Afektów, podniet, irracjonalizmu. To sukces atawizmu i natury nad kulturą i humanistycznie pojętym człowieczeństwem (utożsamianym od Oświecenia z racjami „szkiełka i oka”).

Plac jest regularnym ośmiokątem o zaokrąglonych kątach. Pośrodku stoi 43,5-metrowa kolumna wzniesiona ku czci Napoleona. Kolumna składa się z kamiennego rdzenia owiniętego 160-metrową spiralą z brązu. Spirala odlana została z 1250 austriackich i rosyjskich dział zdobytych przez wojska Napoleona w bitwie pod Austerlitz. Na spirali jest fryz reliefowy obrazujący zwycięstwa cesarza. Na szczycie kolumny umieszczono posąg Napoleona w stroju Cezara, lecz w 1814 r. zamieniono go na statuę Henryka IV. Z kolei w 1863 r. stanął na nowo posąg Bonapartego w mundurze „Małego Kaprala”. W osiem lat później, w okresie Komuny kolejny raz usunięto Napoleona. Po trzech latach ustawiono kopię pierwszego posągu czyli Napoleona w stroju Cezara.

Dziś wokół placu znajdują się ekskluzywne, modne i bardzo drogie butiki oraz hotel. Czyli miejsce wykwintne, mityczne i romantyczne zarazem.

Widać na opisanym tu przykładzie jak mity są dopasowywane do zapotrzebowania władzy, żerującej na ich obecności w społecznym imaginarium. Zmiany nazw ulic, placów i skwerów masowo ordynowane dziś w Polsce przez PiS idącego pod rękę z IPN-em (tym XXI-cznym polskim wydaniem Instytutu Rasy i Osadnictwa – jak w III Rzeszy – wydającym certyfikaty na prawomyślność, życie bądź śmierć – na razie cywilną, ale wszytko jeszcze przed Instytutem) są też tego najlepszym przykładem. To dowód jak mity i zaklęcia na usługach polityki, zastępując realną rzeczywistość tworzą nowe legendy czy quasi-wyznania religijne (przykład kultu smoleńskiego jest tu klasycznym).

Demitologizacja jednak w nowoczesnym świecie postępuje w sposób naturalny i nieuchronny co postulował Karol Marks. Przyczyniają się do tego postęp techniczny, edukacja (coraz powszechniejsza), nowoczesne środki komunikacji i łączności. Świat idzie w tej  mierze drogą zapowiadana przez M. McLuhana. Odzieranie światopoglądów z wszelkich naleciałości powodujących zaburzenia w racjonalności myślenia, deirracjonalizacja jak również demistyfikacja opisu świata są jak najbardziej potrzebne. Demistyfikacja, w każdej formie i czyniona wedle różnorakich metod, jest zbawienna; czyni człowieka bardziej wolnym i świadomym swego bytu, uniemożliwiając jednocześnie różnego rodzaju spin doktorom bądź macherom od zarządzania tzw. „ zasobami ludzkimi” manipulacjom dokonywanym na ludzkiej świadomości.

RADOSŁAW CZARNECKI

 

Pozostaw swój komentarz

<

PRZYSZŁOŚĆ DEMOKRACJI #EuropeanTownHall Meeting 2018

Odwiedź nas

twitter

POLECAMY